hello@matulis.pl

Szkoła, dieta, trening - czyli krótko o tym, co u mnie

Szkoła, dieta, trening - czyli krótko o tym, co u mnie

Hej! Wielokrotnie miałam napisać co u mnie, ale jakoś tak wyszło, że nie wyszło ;) Dziś jednak nadeszła wena, więc naskrobię kilka zdań. Załączyłam też kilka zdjęć z Bristolu :) Życzę przyjemnego czytania i oglądania.

Właśnie mija rok, odkąd przyjechałam do Bristolu. Pisałam o tym tutaj.Trudno mi w to uwierzyć, że ten czas tak szybko zleciał. Co się w moim życiu zmieniło od tamtego czasu? Bardzo dużo, zaczynając od zmian wewnętrznych; zyskałam większą pewność siebie, odwagę, poznałam siebie z innej strony i wciąż poznaję. Na pewno stałam się bardziej otwartą osobą na ludzi i świat. Mało tego - zmieniło się również postrzeganie rzeczywistości a co za tym idzie, zmieniły się również niektóre moje poglądy.

1. Angielski - rok temu (wstyd się przyznać) - nie znałam praktycznie wcale tego języka. Podejmowałam wielokrotne próby uczenia się w domu słówek itd. ale jakoś tak nie wychodziło. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i zapisać się na kurs najlepiej w Anglii i jak pomyślałam, tak uczyniłam. Pierwszy mój kurs to było nielada wyzwanie, ponieważ pozostali uczestnicy mieli opanowane podstawy tego języka, ja czułam się dosłownie jak za ścianą.  Byłam jednak na tyle zdeterminowana, że mimo trudności nie odpuściłam. Obecnie jestem już na trzecim kursie, potrafię porozumiewać się w tym języku (jako tako oczywiście ;)), załatwić sobie sprawy w urzędach itd. Mam wielu przyjaciół z całego świata, z którymi rozmawiam i piszę. Rok temu nigdy bym w to nie uwierzyła, było to moje marzenie ale wydawało mi się bardzo odległe. Pamiętam, jak moja przyjaciółka Kasia powtarzała mi w chwilach załamania: " Nie przejmuj się, dasz sobię radę, zobaczysz, będzie coraz lepiej" - nie wierzyłam jej, nikomu nie wierzyłam.

2. Dom - po przyjeżdzie do Bristolu mieszkałam w domu przyjaciół, za co jestem im bardzo wdzięczna. Od siedmiu miesięcy wynajmuję śliczny pokój ( czesto pokazuję go na snapie fitnesanka lub na Ig story) w przepięknej okolicy blisko centrum. Mieszkam z dwiema Angielkami. Nie widujemy się często, raczej się mijamy, ponieważ każda z nas prowadzi dość intensywny tryb życia. Mieszka z nami również chłopak - też Anglik, który studiuje informatykę i chyba jest "no lifem". Wyobraźcie sobie, że od siedmiu miesięcy widziałam go może 4 razy.

3. Praca - chcąc uczęszczać na kurs angielskiego i mieszkać w Anglii oczywistym jest, że trzeba pracować. Wynajem i kurs to nie są tanie rzeczy. Za miesiąc tych przyjemności płacę przeszło 3000 zł. Zarobki w funtach też nie są tu imponujące. Czasy, kiedy ludzie zjeżdzali tu ze słabym językiem albo bez i dobrze zarabiali dawno się skończyły. Ja zmieniałam pracę już 5 razy i szykuje się kolejna zmiana. Obecna jest najdziwniejsza, ponieważ pracuje w niej większość mężczyzn, a na mojej zmianie jestem jedyną kobietą. Niemniej jednak ludzie są bardzo fajni, mam tam czasami niezły ubaw. Pozdrawiam serdecznie chłopaki :* 

4. Dieta - od lat staram odżywiać się zdrowo, zaliczając małe grzeszki. Przez ostatni miesiąc grzeszków "słodyczowych" było trochę więcej, w związku z tym przybyło mi troszkę nielubianego przeze mnie tłuszczyku. Pierwszy raz w życiu poprosiłam dietetyka o ułożenie spersonalizowanego planu odżywiania. Po pierwsze: dostaję gotową liste zakupów na cały tydzień, co jest bardzo wygodne. Po drugie: gotową liste potraw z przepisami, więc nie muszę rozmyślać co ugotować. Dieta jest dość przyjemna, potrawy pokazuje często na snapie albo na IG story. Irytuje mnie jedynie ważenie produktów, ponieważ zajmuje mi to trochę czasu, którego mam naprawdę jak na lekarstwo. O efektach napiszę po jakimś czasie.

5. Treningi - w związku z tym, że pracuję, chodzę na angielski, potrzebuję czasu na prowadzenie bloga, insta itd. ćwiczę jedynie 4 razy w tygodniu. Piszę "jedynie", ponieważ wcześniej ćwiczyłam 6 razy. Moja aktywność to ćwiczenia w domu i bieganie.

6. Jakiś czas temu dostałam zapytanie od firmy Skinnycoffeeclub czy byłabym chętna zostać ambasadorką firmy. Wcześniej dostanę do przetestowania ich produkt. Zapoznałam się ze składnikami 100 % naturalne. Kawę piję codziennie i bardzo ją lubię, do tego jestem na diecie, więc taka skinny coffee na pewno mi nie zaszkodzi a może tylko pomóc. W związku z powyższym zgodziłam się i od dwóch dni rano piję tę kawę. Jedyne, co mogę na razie powiedzieć, to to, że mi smakuje.

Miało być krótko a wyszło jak zwykle :D Kto to będzie czytał hehe! Buziaki Anna

 

avatar

M&MK Fashion napisał(a) o godz. 06:54 w wtorek 14.03.2017:

Brawo kochana !!! Poczatki sa zawsze trudne na obczyznie, fajnie ze sie nie poddalas ... a, co do treningu to, ja nawet teraz bedac na urlopie to cwicze ;) a tak ogolnie to 6 razy w tygodniu 'silownia' :) Buziaczki :* :*
avatar

Sport to Pestka napisał(a) o godz. 13:44 w piątek 07.04.2017:

Łoo matkoo!!! To już ROK???? Ale ten czas pędzi!!! Super, że się tak rozwijasz! Na pewno to wszystko zaprocentuje :) Buziaksy! :*
avatar

Adam napisał(a) o godz. 23:07 w niedzielę 23.04.2017:

I ty masz jeszcze siłe po baileyu ma siłownie 6 razy w tygodniu
avatar

Anna Szydłowska napisał(a) o godz. 01:08 w wtorek 25.04.2017:

Adam :D mam siłę na bieganie i ćwiczenia w domu :) na siłkę nie mam czasu (dojazd) Zwykle trenuję rano :D

Dodaj komentarz: